swojanka

kolory jesieni


Link 20.09.2014 :: 10:30 Komentuj (4)



podkład muzyczny "Bez słów"

wczorajszy dzień był koloru czerwonego, dziś białego (bo mgła od rana była taka, że choć oko w okno, to i tak wszędzie biało jak śniegiem zasiał)

czerwony był wczoraj kolor krwi pasażerki, która nie zdążyła złapać się czegokolwiek w autobusie i przewracając się uderzyła mocno głową o kant

dwaj mężczyźni około 30 podbiegli do niej natychmiast i otoczyli opieką, ja dzwoniłam pod 112 i do jej córki, inni pasażerowie zastygli w ciszy czekając na pogotowie, ale znalazły się osoby (starsze - a powinny ponoć być mądrzejsze i mieć więcej empatii z racji wieku) krytykujące ranną kobietę: że się przewróciła

co za ludzie

i na dodatek nie ci krytykowali, którzy spieszyli się po dziecko do przedszkola, czy tak jak ja, na zastrzyk

lekarka w przychodni na mnie zaczekała i opowiedziała mi historię, jak kiedyś poproszono ją o udzielenie pomocy rannemu rowerzyście i w tym celu musiała na jakiś czas opuścić pacjentów, i... się od pacjentów nasłuchała, że muszą na nią czekać

mam nadzieję, że jutro będzie dzień w jakimś innym kolorze - może zielonym lub niebieskim?

na razie słońce przedziera się przez mgłę :)

sawjanka

P.S.
i jeszcze wczorajszy jesienny czerwony kwiatek:
lekarz: choruje pani na coś?
starsza pani, która cały czas była na szczęście przytomna: nie, na nic, tylko zawał miałam




ramoneski


Link 17.09.2014 :: 18:22 Komentuj (4)


może to już ostatnie ciepłe dni w tym roku więc nie zmarnujmy podarowanych nam chwil

tytuł notki nie ma z nią nic wspólnego, ale jak ładnie brzmi ;)

sowajanka



Dekalog Zbigniewa Herberta


Link 14.09.2014 :: 10:24 Komentuj (2)


Dziesięć ścieżek cnoty (Dekalog) Zbigniewa Herberta:

I. Bogów nie należy wzywać na pomoc
nawet w przypadkach krańcowych, bowiem
w tym czasie mogą być zajęci czymś
innym, a zbytnia nasza natarczywość
może wywołać skutek wręcz odwrotny.
Poza tym jest rzeczą wątpliwą,
czy jakikolwiek komunikat ludzki mógł się
przedostać do ich uszu, z powodu lawin,
wybuchów decybeli, nie mówiąc
o magnetycznych burzach.

II. Należy kochać Bogów, bo to oczyszcza
serce.

III. Wiele wskazuje na to, że pietyzm
w stosunku do rodziców, opieka
nad ubogimi, starcami, sierotami,
troskliwy stosunek do zwierząt - są miłe Nieśmiertelnym.

IV. Modlić można się wszędzie. Najgorszym
miejscem są świątynie. Panuje tam zaduch.

V. Nie zabijać. Starać się dobrze myśleć
o ludziach, wypożyczając im od święta
przeróżne zalety. Strzec się obmowy,
która jest najplugawszym rodzajem skrytobójstwa.

VI. W miłości zmysłowej unikać przesady,
ale także nadmiernych skrupułów.
Lepsza jest w przyrodzie para szczęśliwych
kochanków, niż powikłany związek
subtelnych neurasteników. Zwłaszcza jego
dzietna wersja oglądająca ponury spektakl
codziennych katusz protoplastów.

VII. Starać się być szczęśliwym, bo tylko
tacy ludzie mogą dać szczęście innym.

VIII. Kraść można w zakresie, w jakim
to jest potrzebne do nagiego życia.
Nie robić z tego ideologii.

IX. Unikać ideologii, które obiecują
ostateczne wyzwolenie ludzkości.
Obdarzeni cząstką wolności, powinniśmy
ją natychmiast ograniczyć, ze względu na dobro bliźniego.

X. Istnieją tylko grzechy duchowe.
W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
postępowy rozpustników, otłuszczenie
serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
donosicieli - platfusy."




Ten tekst i kolejny odcinek Stawki większej niż życie i da się żyć.

sowjanka





już nic nie zostało mi


Link 12.09.2014 :: 19:07 Komentuj (0)


niepotrzebnie cieszyłam się na weekend piiii piiii
piii piii

zachciało mi się spokoju, ciszy i odpoczynku od zgiełku chłe chłe
o święta naiwności!
mogę tłuc kubki, rozdzierać ręczniki (chyba na długą mocną linę)
o bezsilna złości!

i co mi to pomoże?
nic

więc do roboty!
(a w piii piii to wszystko)

s.

a kto nie jest łańcuchem do budy przykuty niech się wybierze tu gdzie 

 Najcenniejsze ...

a czytając o najcenniejszych posłuchajcie wiersza Norwida w wykonaniu Stana Borysa - polecam :)





weekend tużtuż


Link 11.09.2014 :: 20:34 Komentuj (2)


Czekanie na weekend zaczyna się w poniedziałek i kończy zazwyczaj w piątek po południu lub rano w sobotę.

A jeśli będzie w ten weekend lało, to proponuję wybrać się na spacer poniedzielskim szlakiem, bo "młodość przychodzi z wiekiem".

Tygodniowe zmęczenie wchodzi właśnie w fazę wykończenia, kiedy to gadać, czytać ani pisać nie ma się siły, ale słuchać zawsze! No chyba, że zasnę ;)

s.





Teatr Telewizji przedstawia:


Link 08.09.2014 :: 23:28 Komentuj (5)


Brancz Juliusza Machulskiego :)
Uśmiałam się jak grzechotka, a najbardziej w tych momentach, kiedy mój Zimorośl rechotał jak rzekotka wołając: "ooo całkiem jak ty, mama, całkiem tak samo!"
Grzechotnik jeden!
:D
Rzezi nie było :x

sowianka

P.S. literaci, literatki, literówki - kto łapie, ten nie da się złapać :)




lata osa wkoło własnego nosa


Link 04.09.2014 :: 09:28 Komentuj (5)


Skończony wariat, to określenie które ma wydźwięk pozytywny, bo choć wariat, to jednak już skończony więc gorzej nie będzie, a może być tylko lepiej :)

Skończony mędrzec jest określeniem o wydźwięku negatywnym, bo jeśli ktoś uważa, że jego racja jest jedyna prawdziwa i narzuca swoje zdanie innym, to się myli.

A kto myślał, że to koniec lata, ten się sympatycznie zdziwił, bo lato wzięło kolejny oddech i grzeje bardzo przyjemnie w okna.

swojanka

Reakcja mędrców wszystkowiedzących na informację, że się pomylili jest bezcenna, ale nieprzyjemna, więc wolę to co cenne i przyjemne :)






bez końca...


Link 03.09.2014 :: 21:03 Komentuj (0)


Każdy dzień ma dwa końce.

Nie wszystkie problemy trzeba wyjaśnić do końca.

No i koniec końców, mamy początek.

A na dobry początek, dobry koniec.


swojanka

P.S. to nie koniec o końcach, ale na razie skończyły mi się pomysły ;)





pracowite robale


Link 02.09.2014 :: 17:48 Komentuj (2)


chłe chłe

a może tak robale zajmą się sobą zamiast kopać dołki?
drążą korytarze podziemne z myślą (myślą? robale?) pewnie przewodnią

robale są be, ale popieram całe stado biedronek
mróweczek też

chłe chłe


swojanka

"...zaczął padać deszcz. Nastała londyńska pogoda - wilgoć i szarzyzna, za którą stare miasto prezentowało smętną fasadę: blade twarze pod czarnymi parasolkami, woń wilgotnych ubrań, miarowe bębnienie kropli w okno..."

Kolejny rozdział Wołania kukułki zaczyna się tymi właśnie słowami i może warto zacząć też kolejny rozdział niekoniecznie książki?

posłuchajcie





jak to z ryzykiem bywa


Link 26.08.2014 :: 18:47 Komentuj (4)


Postanowiłam dziś popatrzeć na, codziennie mijane bez oglądania, ulice i dlatego w porannym autobusie nie czytałam, tak jak zwykle, ale całą uwagę skupiłam na tym co za oknem i faktycznie warto było, bo zobaczyłam niecodzienny obrazek: kobieta na rowerze pędzi do pracy, trzymając kierownicę jedną ręką, a drugą parasol nad głową, bo - jak zauważyłam niechcący - padało rano dość szczerze. Przyznaję tej Pani 10 punktów w skali do 10, i gdybym tylko miała refleks w ręce oraz aparat pod ręką, to pstryknęłabym fotkę p.t. "Ryzyko."

A pamiętacie jak Pan Premier, szczerze czy nie, ale pochwalił cudze truskawki? Zrobił to z grzeczności, bo jako gość chciał zrobić przyjemność gospodarzom, ale był to ryzykowny gest przyjaźni międzynarodowej, bo w Ojczyźnie czekały na niego polskie truskaweczki i musiał je później jeść i wychwalać, choćby nie chciał ;)

Ryzyko podjął także Prezydent sąsiedniego państwa i powiedział, że polskie jabłka są niesmaczne, kwaśne i robaczywe. Od tego momentu mój Zimorośl domaga się "kwaściorów" tak, jak jeszcze nie tak dawno czekoladowych batonów i jest radość w domu, bo wiadomo: nasze jabłka to samo zdrowie.
Nie, nie, nie będę słodzić, bo młodzież jest przekorna. Niech będzie, że kwaściory, bo i tak lepsze od tych batoników z cukrem najsłodszym, glukozowym, fruktozowym czyli
takim jak w jabłuszku z powieści biograficznej p.t. Śnieżka.

I tak to w mój blog podstępnie wkradła się polityka, ale czy wiecie, że poli po łacinie to słup, a tyka po polsku, to też taki słup, czyli polityka, to takie masło maślane na chlebie powszednim smarowane.

swojanka tyka jak zegarek na baterię ;)

P.S.
mam plany: pojadę do Warszawy nawiedzić Ogród Saski kiedy już będzie
piękny i kolorowy, i na Śląsk też pojadę, bo w Poznaniu nie mogę zebrać
przy jednym stole czworo do Carcassonne - może dlatego, że wygrywam?

chłe chłe chłe :D
idę smażyć mus jabłkowy - jak mus to mus!





Załóż bloga

Archiwum

2014
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
2012
2011

Kategorie

Linki

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl